środa, 24 grudnia 2014

Kup dwie książki, a płytę otrzymasz gratis!

pro_karczkowska@wp.pl




"Mały człowiek z wielkim psem" - to zbiór zawierający dziewięć opowiadań. Wydawca napisał: Inteligentna gra słów, przewrotne skojarzenia bawią i wywołują emocje u czytelnika. Idealnym uzupełnieniem treści opowiadań są obrazy autorstwa Marioli Żylińskiej-Jestadt.
RECENZJA - przeczytaj recenzję bo MożnaPrzeczytać.pl :)

"Purpurowe Gniazdo" - baśń zimowa dla dzieci, młodzieży i dorosłych. To opowieść wigilijna z przesłaniem. Tytułowe Purpurowe Gniazdo dla dzieci będzie więzieniem ptaków. Ptaków, które trzeba uwolnić. Dla dorosłych Purpurowe Gniazdo to człowiek, bo każdy z nas jest małym purpurowym gniazdem, w którym toczy się kolorowe, wspaniałe życie, ale uwięzione życie. Sztuka polega na tym, aby to życie uwolnić.
RECENZJA - przeczytaj recenzję książki: MoznaPrzeczytac.pl

"Blues na drugą stronę" - singiel (słowa, muzyka, śpiew - Bożena Kraczkowska) - wymarzyłam sobie, że zaśpiewam wyłącznie z akompaniamentem gitary basowej. W Bluesie na drugą stronę grają aż cztery gitary basowe. Życie ma sens, gdy żyjesz sensownie. Zdobyty cel wyznacza inny, drugi cel. Przekroczona granica nie jest granicą. Możesz zdobyć wszystko, nawet niebo, i nie poprzestawaj na tym! :)
posłuchaj Bluesa na drugą stronę

piątek, 14 listopada 2014

moja nowa powieść

zapisuję, żeby było :)

"Najbardziej bała się szaleństwa. Tego że kogoś zabije. Zabije i nie będzie o tym wiedzieć. A oni przyjdą o świcie, wywalą granatem drzwi i zaaresztują ją. I nie będzie wiedzieć za co. Nie pozna sensu swojego czynu. Bała się więc braku sensu. Zazdrościła tym, którzy od tak, od niechcenia mówili: "to jest bez sensu" i zaczynali robić coś innego, ale tak samo bez sensu.
Bała się więc szaleństwa i bezsensu.
A jeszcze w dzieciństwie bała się być niegrzeczna. Bała się uwag w dzienniczku. Starała się więc być grzeczna. Była dobrą uczennicą. W ogóle zawsze dobrze się zapowiadała. Choć, oczywiście, co jakiś czas w dzienniczku pojawiały się uwagi: “weszła do klasy przez okno” albo “wbiła koledze cyrkiel w oko”, albo “tłukła książką po głowie kolegę”. W twardej okładce. Bez sensu.
Pół swojego życia starała się być normalna, żyć normalnie. Skończyła AWF, wyszła za mąż, urodziła syna. Wytrenowała syna na mistrza Europy, rozwiodła się, syn zginął w wypadku samochodowym...
Koniec.
Nie, bo właśnie początek."

tak zaczyna się moja nowa powieść i wiem jak się skończy.
Bo zawsze najpierw piszę koniec, stąd wiem, jak się skończy :)


czwartek, 13 listopada 2014

Philae wylądował na powierzchni komety 67P Czuriumow-Gierasimienko

Niesamowite!
Zdjęcie komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko zrobione z lądownika Philae podczas wczorajszego (12 listopada 2014) lądowania o godz. Godz. 14:38:41. z odległości ok. 3 km.
Kometa oddalona jest od Ziemi o prawie 700 mln kilometrów.

fot. ESA

Lądownik “przewiozła” Rosetta – sonda kosmiczna Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA)
Misja rozpoczęła się w 2004 roku. W 2008 r. Rosetta wykonała obserwacje planetoidy Šteins, a w 2010 r. Lutetie.
Rosetta weszła na orbitę wokół jądra komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko w sierpniu 2014 roku. Z pokładu sondy został uwolniony lądownik Philae, który wczoraj wylądował na powierzchni komety.
To pierwsze tego typu udane lądowanie w historii ludzkości.

pożegnanie Philae, jedno z ostatnich zdjęć przed zniknięciem sondy w czeluściach kosmosu




poniedziałek, 10 listopada 2014

"Blues na drugą stronę"/RaGa TOP/1098, Lista z Mocą/160

Notowania "Bluesa na drugą stronę"

Radio RDN Małopolska/Lista z Mocą, notowanie nr. 160, 181
3. miejsce

Radio Olsztyn/RaGa TOP, notowanie nr. 1098, 1099
2. miejsce

głosujemy TUTAJ:
http://listazmoca.pl/
http://ro.com.pl/lista-przebojow

sobota, 8 listopada 2014

Purpurowe Gniazdo w Ostrowcu Świętokrzyskim

Spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim zaplanowane było na 23 października w Miejskiej Bibliotece Publicznej. GPS trochę się pogubił. Z ronda były trzy zjazdy i za każdym razem kierował nas inny zjazd :) Ale dzięki pomocy telefonicznej pani z biblioteki, dojechałyśmy bez spóźnienia. Dzień był ponury, padał deszcz, zimno.
Spotkanie było za to bardzo emocjonujące. Najpierw oczywiście gorąca, pyszna kawa. Od razu zaczęłam gadać :) Potem było już tylko lepiej - dzieci czytały, pytały, zgadywały zagadki. Po spotkaniu też było mnóstwo pytań, nie mogliśmy się rozstać, a przecież dzieci musiały wrócić na lekcje do szkoły. Zbiliśmy się w grupkę i dzieci pytały jak zostaje się pisarzem, czym piszę swoje książki. Kiedy odpowiedziałam, że ołówkiem – chyba nikt nie uwierzył. Ale ja naprawdę dużo piszę, zapisuję ołówkiem. Mam na biurku kubek, w którym są tylko ołówki. I muszą być zatemperowane. Nie znoszę kołków! :)
I tak jak w Świdniku, tak i tu, w Ostrowcu Świętokrzyskim obiecałam, że wrócę wiosną i zrobimy spotkanie z dorosłymi czytelnikami. I zrobimy :)

Autorka zdjęć: Anna Hac
dzieci czytały

zgadywały zagadki

na koniec było mnóstwo pytań

moje ołówki :)




czwartek, 6 listopada 2014

"Lajkowanie w lesie" w konkursie im. M. Zientary-Malewskiej

24 października 2014 r. odbył się XXVII Powiatowy Konkurs Poezji Warmińskiem im. Marii Zientary-Malewskiej w Brąswałdzie.
Konkurs jest organizowany od 27 lat w Brąswałdzie, rodzinnej wsi pani Marii Zientary-Malewskiej przez Stowarzyszenie Pojezierze( wcześniej) teraz Fundację Prymus z Bukwałdu.
Coroczna impreza rozpoczyna się od złożenia kwiatów pod pomnikiem poetki, następnie zaproszeni goście mówią o tym, co nowego wydarzyło się w świecie sztuki i kultury gm. Dywity.
Konkurs ma statut powiatowego i do niedawna recytowano tylko poezję pani Marii. Z biegiem lat , za namową organizatorów konkurs został rozszerzony o poetów warmińskich.

Tegoroczny konkurs w kategorii gimnazjów wygrał m.in. Dawid Szóstek, uczeń przygotowany przez panią Iwonę Szymańską.

“Lajkowanie w lesie”

Takie zaś pytanie mam:
co tam słychać? No... co tam?
“W porzo!”, “na ra!”, “goł na kawkę?”
Mowa polska wpadła w czkawkę
i tak czka, że “pozdro”, “na ra”,
"bardzo" zmienia się w koszmara.
Zamiast "bardzo" – "strasznie" mówi.
Strasznie kocha, strasznie lubi...
Straszenie bardzo straszy nas...
Jeszcze zaś pytanie masz?

Jak masz “lajki” jesteś misio,
takich lajków trza mieć z tysiąc,
żeby stać się “popular”.
Nie masz lajków, toś nie “star”.

Nie masz lajków, nie blogujesz,
to cię nie ma, to nie czujesz!
Nie istniejesz w wirtualu,
gdy cię nie ma na portalu.

Znowu zaś pytanie mam:
Co u ciebie? No... co tam?

Co tam u mnie?
Mieszkam w lesie,
stroję się lub chodzę w dresie.
Bardzo lubię ten mój las,
Dobrze w lesie spędzam czas.

Świat w nim piękny.
Rzeczywisty.
Nie jest skrótem oczywistym.
Tutaj nic nie zalajkujesz,
tutaj żyjesz, tutaj czujesz!

informacja o konkursie na stronie gimnazjum w Jonkowie
http://gimnazjum.jonkowo.ehost.pl/index.php/2-uncategorised/92-xxvii-powiatowy-konkurs-poezji-warminskiej-im-marii-zientary-malewskiej-w-braswaldzie




Blues na drugą stronę na 1. miejscu list przebojów

Oficjalna premiera singla z piosenką Blues na drugą stronę odbyła się w czasie finału projektu "Mały człowiek z wielkim psem", który miał miejsce 20 października w olsztyńskiej kawiarni filmowej Awangarda Bis.
Ale jeszcze przedpremierowo piosenka była emitowana w radiu RDN Małopolska i Radiu Olsztyn. Dzisiaj próbuję to uporządkować.
Do poczekalni Listy z Mocą RDN Małopolska Blues na drugą stronę wszedł 9 października 2014 r.
Zaledwie po tygodniu, 16 października, w 157 notowaniu piosenka wyskoczyła z poczekalni i znalazła się od razu na 1. miejscu! To był fantastyczny sukces.
W kolejnych notowaniach - 23 i 30 października (notowania nr 158, 159) "Blues na drugą stronę" utrzymał swoją wysoką lokatę na 1. miejscu.
W poczekalni RaGa TOP Radia Olsztyn singiel znalazł się 18 października 2014 r. A już w notowaniu 1098 walczył o 1. miejsce. Wynik tego pojedynku poznamy w niedzielę, 9 października.
Podsumowując:
Blues na drugą stronę wystartował nadspodziewanie dobrze. Z poczekalni od razu na 1. miejsce utrzymując ten wynik przez trzy tygodnie.
6 października, na Liście z Mocą (notowanie nr. 160) Blues zajął 3. miejsce.
a 8 października na Raga TOP - 2. miejsce.
Super - dziękuję :)









Purpurowe Gniazdo w Świdniku

Do Świdnika przyjechałam 22 października 2014 r. Spotkanie z Czytelnikami zaczęło się o godz. 11.00 w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej.
Urodziłam się w Świdniku, więc to spotkanie było okazją do wspomnień, rozmów o starych, dobrych czasach, odwiedziłam miejsca swojego dzieciństwa i spotkałam się z przyjaciółmi moich rodziców jeszcze z czasów, gdy razem pracowali w WSK Świdnik.
Spotkanie zorganizowała i poprowadziła pani dyrektor biblioteki Jadwiga Ciołek. Publiczność dopisała, przyszło mnóstwo dzieci i dorośli. Rozmawialiśmy o moich książkach (Purpurowe Gniazdo, Hipcio), czytaliśmy wiersze i zgadywaliśmy zagadki rymowane.
Na spotkaniu był także wiceburmistrz Świdnika pan Andrzej Radek, syn pani Uli Radek, przyjaciółki moich rodziców.
Mój tata w WSK Świdnik pracował przy produkcji helikopterów, był w tych czasach inżynierem konstruktorem i racjonalizatorem.
Pani Urszula też pracowała w Świdniku i obecnie jest znaną osobą i działaczką. W lipcu 1980 r. w WSK PZL Świdnik rozpoczęły się strajki. Pani Urszula została członkiem Komitetu Strajkowego. Po zalegalizowaniu „Solidarności" włączyła się w organizowanie struktur związku w WSK Świdnik, była członkiem Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność" w WSK. Gdy przyszedł kryzys pomagała najuboższym. Po ogłoszeniu stanu wojennego włączyła się w akcję organizowania strajku oraz pomocy dla strajkujących. Była członkiem podziemnej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność" WSK PZL Świdnik, odpowiadając za sprawy socjalne. Jest współzałożycielką stowarzyszenia Komitet Pomocy SOS „Solidarność". Stowarzyszenie pomaga biednym, organizuje kolonie dla dzieci. W 1996 roku otrzymała tytuł „Świdniczanka Roku". Jest laureatką medalu „Ludziom Gorących Serc" z 1999 roku, Złotego Krzyża Zasługi (2001). Otrzymała ogólnopolski tytuł „Społecznik Roku 2002".
więcej o pani Urszuli tutaj:
http://www.historia.swidnik.net/osoba-930
Wiecej o wizycie w Świdniku tutaj:
http://www.malachitowylas.blogspot.com/2014/11/podroz-sentymentalna-do-swidnika-i.html

Zapraszam na fotoreportaż ze spotkania w bibliotece.
Autorzy zdjęć: Anna Hac, Jolanta Patajewicz

dzieci czytały Purpurowe Gniazdo
spotkanie zorganizowała i prowadziła pani dyrektor Jadwiga Ciołek
z panią Urszulą Radek
przybył także wiceburmistrz Świdnika pan Andrzej Radek
na spotkaniu byli także dorośli :)
dzieci obdarowały mnie kwiatami
i laurkami
obiecałam, że wrócę :)

relacja i fotoreportaż ze spotkania zamieszczony na stronie internetowej Biblioteki w Świdniku:
http://www.bibliotekaswidnik.pl/index.php/archwium/115-2014/303-purpurowe-gniazdo-22-10-2014r



sobota, 1 listopada 2014

podróż sentymentalna do Świdnika i Czajęcic

Przy okazji wyjazdu na 18. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie (24.10.2014), odbyłam dawno planowaną podróż do lat dzieciństwa. Zaplanowane miałam trzy spotkania autorskie – w rodzinnym Świdniku, w Ostrowcu Świętokrzyskim i w Krakowie. Odwiedziłam więc Świdnik – miasto, w którym się urodziłam, a które opuściliśmy w 1969 r. Minęło 45 lat! :)
Panie Ula i Hania, przyjaciółki moich rodziców z czasów, gdy pracowali w WSK Świdnik, oprowadziły mnie po starych miejscach. Jakie zmiany? Na moim podwórku wyrosło nowe osiedle. Osiedle wchłonęło trzepak i skrzynię z piaskiem – najlepsze miejsca zabaw urwisów lat 60. Trzepak – wiadomo - wzloty i upadki. A skrzynia? Była ogromna, zbita z desek i obita blachą. Świetnie nadawała się na... czołg :) Akurat telewizja emitowała przygody czterech pancernych i psa, więc wszyscy siadaliśmy na tej skrzyni albo chowaliśmy się do środka i byliśmy słynnymi pancerniakami.
Klapa skrzyni była zamontowana skośnie, więc dodatkowo świetnie się po niej zjeżdżało. Ileż było radości z takiej jazdy! Tylko rodzice się nie cieszyli. Gwoździe, którymi była przybita blacha rwały ubrania, a czasem boleśnie raniły. Obowiązywał więc ogólny zakaz zbliżania się do skrzyni. Ale co tam zakazy!
Mieszkaliśmy wtedy przy ul. Sławińskiego 1 (obecnie Niepodległości). Wzdłuż ulicy rosły ogromne, sięgające nieba topole. Nie ma po nich śladu. Ich miejsce zajęły klony. Nie ma też kiosku z gazetami, w którym kupowałam tacie papierosy marki "Giewont".
Bloki łączyły bramy. Bramy też sięgały nieba i takie pozostały do dziś. Nasz dziecięcy, podwórkowy świat miał się kończyć właśnie na tych bramach. Mogliśmy się w bramach bawić, ale nie wolno nam było przechodzić na ich drugą stronę. Bo po drugiej stronie rozpościerał się wielki i groźny świat – ruchliwa ulica, sklepy. A jeszcze dalej, po drugiej stronie ulicy też były bloki z takimi samymi bramami. Musiałam sprawdzić jak wygląda świat za tamtymi bramami. Zorganizowałam więc wyprawę. Zebrałam najbardziej odważnych pancerniaków i przekroczyliśmy granicę bramy. Przekroczyliśmy wszystkie granice... Pół Świdnika nas szukało, ale warto było – świat za tamtymi bramami był inny. I tak mam do dziś - lubię odkrywać, sprawdzać, zaglądać na drugą stronę :)
Po 45 latach przywiozłam do Świdnika swoje książki. Spotkałam się z dziećmi moich ówczesnych rówieśników. Na spotkanie w bibliotece przyszli koledzy moich rodziców, przybył wiceburmistrz Świdnika Andrzej Radek - mój kolega z dzieciństwa. Po spotkaniu pani Ula zaprosiła nas na swoje słynne pierogi. Były rzeczywiście pyszne. Obiecałam, że wiosną tu wrócę i wrócę :)
zapraszam na fotoreportaż z mojej podróży sentymentalnej do Świdnika

ul. Niepodległości w Świdniku (niegdyś Sławińskiego), kiedyś wzdłuż tej ulicy rosły wysokie do nieba topole
brama mojego dzieciństwa. Tutaj deszcz nigdy nie padał :)
z moimi przewodniczkami, przyjaciółkami rodziców - panią Ulą (z lewej) i panią Hanią (z prawej)
na moim podwórku wyrosło osiedle
mieszkałam w tym bloku, na drugim piętrze
sklep Społem był tu zawsze, znikły topole, zniknął trzepak, a sklep pozostał :)
klatka schodowa bez zmian, te same schody i poręcz
przetrwało kino "Lot", to tutaj śpiewała Kasia Sobczyk, a my z dzieciakami leżeliśmy z uszami przy ścianie myśląc, że coś usłyszymy. Rodzicom nie przyszło do głowy szukać nas tutaj. Kiedy oni biegali po mieście, my spokojnie wróciliśmy do naszej bramy i tam nas zastali.
w drodze do Ostrowca Świętokrzyskiego zatrzymałyśmy się w Dworku Lachowicze znanym jako Lachowiczówka w Grzegorzowicach. Na progu powitała nas pani Beata, niesamowita osoba. Polecam to miejsce - http://www.dworeklachowicze.pl/index.php.
śniadanie o świcie w Lachowiczówce - wszystkie produkty zaczynając od chleba, poprzez masło, dżemy, sery, wędliny, ogórki, a na mleku i jajkach kończąc są miejscowej, domowej, regionalnej produkcji. Przepyszne.
w Lachowiczówce
w drodze na spotkanie w Ostrowcu Św. odwiedziłam Czajęcice. Tu mieszkali moi dziadkowie, tu był sad. I tu rozgrywa się akcja moich powieści dla dzieciaków
"Szarotka" w Czajęcicach - miejsce dziecięcych wypraw. Tu znajdował się sklep, a w nim jajka, chleb, dzwonki do rowerów i same rowery, czajniki, szklanki nawet motory. Uwielbiałam przychodzić tu z babcią, bo zawsze mi coś kupowała :)
odnalazłam miejsce, gdzie było gospodarstwo moich dziadków (ten żółty dom był kiedyś z bali), niestety, nie ma już sadu, który opisałam w "Turkusowych wiśniach" i "Tajemnicy studni babci Augusty"
obiecałam, że tu wrócę i wrócę :)

kolano_2014

po powrocie z południa, 28 października, pan doktor Gawenda naprawił mi kolano. To kolano mam popsute od VIII klasy szkoły podstawowej. I wreszcie się za to wzięliśmy.